Menu AT art Szukaj

Rendez-vous na moście Poniatowskim

– Boże mój, ten kolor … Włosy Basi były latem takie bursztynowe. Pachniały konwaliami – wyszeptał. Z tyłu na szyi miała taką mlecznobiałą skórę i maleńki, okrągły pieprzyk – jak guziczek. Odsuwałem te włosy i całowałem Ją tam delikatnie. Przymykała wtedy oczy. W gorący dzień zakładała białą sukienkę. Czasem kucałem tuż obok Niej udając, że zawiązuję sznurowadło, bo prześwietlona słońcem jasna tkanina stawała się przejrzysta jak muślin. Widziałem wtedy Jej nogi… kształtne łydki, kostki szczupłe, pod kolanem perłowa trójkątna blizna… pamiętam. Basieńko, wszystko pamiętam!
Na Moście Poniatowskiego, na wprost okna kuchennego, obok metalowej koronki balustrady
dziewczyna zarzuciła ukochanemu ramiona na szyję.

– Olka, tam w tym oknie za zasłoną stoi jakiś dziadek, patrzy na nas – chłopak wpatrywał się z
uwagą w ocienione okno…

tekst: Joanna Jaczewska Sharma

Technika;olej na płótnie, praca sygnowana przez Artystę, nieoprawiona, Certyfikat oryginalności do zakupu dzieła.